facebook

Od kilku dni posiadam książkę pt. Kuchnia antyrakowa wydaną przez Wydawnictwo Publicat. Wczoraj skończyłam czytać część „informacyjną”, więc mogę już spokojnie, obiektywnie opisać książkę.                     Co do wyglądu zewnętrznego to książka jest śliczna, ma ładne zdjęcia, twardą okładkę, kolorowe strony, taka radosna:) naprzekór tematowi chyba.

 

IMG_1734

Książka składa się z dwóch części. W pierwszej, tzw. informacyjnej są poruszone następujące tematy; krótko napisane jest o raku; co to jest , na czym polega leczenie, jaki wpływ na leczenie raka ma dieta, zabiegi lecznicze, wpływ diety na rozwój raka, aktywność fizyczna w trakcie leczenia raka, jak radzić sobie z brakiem apetytu w trakcie leczenia. Opisane są składniki odżywcze, ważne witaminy i minerały.

IMG_1736

Wymienione są produkty, w których można je znaleźć, opisane bogate źródła antyoksydantów (np. pomidory, granat czy kurkuma), które wspomogą walkę z wolnymi rodnikami i pomogą zwalczyć stany zapalne w organizmie. Pod koniec tego rozdziału jest strona z pomocnymi linkami, czyli z adresami stron internetowych, na których można znaleźć pomoc, wsparcie  czy po prostu  informacje o chorobie nowotworowej.   Ostatnim „punktem” tej części są tabelki, w których umieszczone są przepisy z drugiej części książki wraz z dostosowaniem do stanu zdrowia.

IMG_1747

Zanim przejdę do części drugiej, z przepisami, pozwolę sobie tu „wydać opinię” o części pierwszej…  Po tytule byłam pewna, że będzie to książka o tym jak zapobiegać chorobie nowotworowej, jakie jeść produkty bogate w witaminy i minerały, ew. jakie suplementować. Więcej o tym, że jedzenie ma znaczenie, że rak bierze się z braku jakiegoś „elementu układanki”, czy to jest witamina czy minerał. Nie spodobało mi się opisanie tu raka jako choroby danego organu a nie całego ciała. Dla mnie rak to choroba układu immunologicznego, którego symptom jest w danym narządzie w postaci guza. Trochę się o tym osłuchałam i interesuję się tym tematem.

Druga rzecz, która mi się rzuciła czytając książkę, to to, że jest pisana „do mnie”. Chodzi mi o to, że pisze; martwisz się operacją, przepisy są dla ciebie… Pomyślałam sobie od razu „przecież ja nie mam raka”, że pisze „martwisz się operacją”. Doszłam więc do wniosku, że to typowo książka, dla osób cierpiących na tą chorobę, ew. dla ich bliskich.

Część druga – z przepisami – sprawiła, że pojawił się mi uśmiech na twarzy i radość, że będę miała dość sporo przepisów do przetestowania:) Bo przepisy są naprawdę fajne, akurat mi przypadły m.in. tarta z grzybami i botwinką, piernik, zapiekanka z kiełbaskami i soczewicą, curry z kurczakiem i dynią itd. itp. Poniżej są zdjęcia przepisów, które są w najbliższych moich planach:)

IMG_1741

IMG_1742

IMG_1744

I podsumowując ten dział mam tylko jedno „ale”. No nie spodobał mi się w jednym przepisie „utwardzony tłuszcz roślinny”… Czy on na pewno jest zdrowy…?

Jestem mocno antymargarynowa:)

Dziękuję Wydawnictwu Publicat z możliwość zrecenzowania książki.

Categories: Recenzje książek

3 Responses so far.

  1. Magda pisze:

    Dzięki za rzeczowe podejście do tematu :) Właśnie też się zastanawiałam nad zakupem tej książki.
    Pozdrawiam,
    Magda

  2. Przepisy brzmią ciekawie, ale z tłuszczem utwardzonym to faktycznie licho, nic dobrego :)

Leave a Reply



− 3 = zero