facebook

Lamingtony to podobno tradycyjny australijski deser. Byłam w szoku jak to przeczytałam. Dla mnie to najpopularniejsze ciastka serwowane na takich wiejskich weselach (przynajmniej w mojej okolicy). Ja na nie mówiłam zawsze kokosanki, bo obtoczone w kokosie, chociaż kokosanki to zupełnie inne ciastka. Popularniejsza ich nazwa to kudłacze czy kokosowa kostka.

 

kudlacze_gotowe1

Biszkopt: 5 jajek  120 g cukru  /  180 g mąki  /  1 łyżeczka proszku do pieczenia

Dodatkowo: 100 g masła lub margaryny  / 1 łyżka mleka   / 3/4 szklanka cukru   / 3 łyżki kakao  / wiórki kokosowe (ok. 80 g)

 

Do miski wbić jajka i wsypać cukier, ustawić na garnku z lekko gotującą się niewielką ilością wody. Ubijać aż masa się ociepli. Zdjąć miskę z garnka i dalej ubijać na średnich obrotach miksera, aż masa się ostudzi i będzie bardzo gęsta oraz puszysta jak mus, przez około 5 – 8 minut.
Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiać. Wsypywać ją w 3 częściach do ubitej masy, mieszając delikatnie szpatułką pomiędzy kolejnymi partiami, aż składniki się połączą. Masę przelać do przygotowanej formy (20cm x 20 cm), wyrównać powierzchnię. Piec przez 20 minut na złoty kolor. Studzić w formie przez 10 minut, następnie wyłożyć biszkopt na metalową kratkę i zdjąć papier, całkowicie ostudzić. Następnie biszkopt pokroić na kwadraty o boku ok. 4 cm.

W rondelku rozpuszczamy margarynę, dodajemy cukier i mieszamy aż się rozpuści (na niewielkim ogniu). Dodajemy mleko a także kakao i mieszamy. Masę odstawiamy aby przestygła, ale nie całkiem bo zesztywniej, powinna być płynna, ale nie gorąca.

Kostki biszkoptowe obtaczamy z każdej strony w polewie czekoladowej a następnie w wiórkach kokosowych. Obtoczone kudłacze kładziemy na talerzu i odstawiamy aby zastygły.

 

kudlacze_gotowe2

Na próbę część obtoczyłam w rozpuszczonej galaretce – też super!

4 Responses so far.

  1. karmel-itka pisze:

    śliczne! porywam recepturę.

  2. Łukasz pisze:

    Bardzo lubię te ciasteczka ale nigdy nie wiedziałem jak się nazywają. Muszę wypróbować Twój przepis :)

    • Kasia pisze:

      Dla mnie nazwa Lamingtony to był szok i zdziwienie. Zawsze na wiejskicj weselach one bywały i mówiło się na nie kokoski :)
      Zachęcam do wypróbowania – są pyszne.

Leave a Reply



− dwa = 3